28 lutego o godz. 18:00 zapraszamy Państwa na uroczyste otwarcie wystawy Arkadiusza Karapudy pt. „Wi(e)dzieć”. Wernisaż odbędzie się w salach muzeum przy ul. Lubelskiej 55 (Galeria 72).
Kuratorką wystawy jest pani Jagoda Barczyńska.

Arkadiusz Karapuda
Urodzony w Żyrardowie (1981r.). Studiował na Wydziale Malarstwa, w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie (2002-2007). Dyplom z wyróżnieniem rektorskim zrealizował pod kierunkiem prof. Marka Sapetto (2007r.). Autor dwudziestu ośmiu wystaw indywidualnych i uczestnik ponad stu trzydziestu wystaw zbiorowych.
Laureat kilkunastu nagród, wyróżnień i stypendiów artystycznych.
Doktor habilitowany w dyscyplinie artystycznej sztuki piękne (od 2018 r.). Pracuje na stanowisku profesora uczelni, na Wydziale Malarstwa warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie prowadzi Pracownię Rysunku dla studentów I roku (od 2017r.). Prodziekan ds. nauki i badań naukowych w macierzystej jednostce (2016-2019). Mieszka i pracuje w Warszawie.
Na pokaz Arkadiusza Karapudy zatytułowany Wi(e)dzieć w przestrzeni Galerii 72 składa się blisko 40 prac malarskich pochodzących z lat 2017-2025. Zespół opracowań datowanych na rok 2024, formatu 150 x 200 cm oraz siedem kameralnych płócien formatu 30 x 35 cm z 2025 roku, znajdują w tym miejscu swą premierową odsłonę. Przygotowana wystawa – co podkreśla sam jej Autor – już w warstwie tytułu nawiązuje do opozycji (lub wzajemnego dopełnienia) wiedzy i widzenia. Tworzy się rodzaj napięcia, swoistego dialogu między słowem pisanym antykwą na iluzjonistycznie malowanej bordiurze a wewnętrznym polem obrazu
z wizerunkiem zaczerpniętym często jako cytat z przypadkowej rzeczywistości.
W eksponowanych obrazach utrzymanych w duchu tzw. zwrotu lingwistycznego, autor zdaje się zadawać pytania: czy to słowo tworzy w umyśle odbiorcy wyobrażenie, czy może raczej na odwrót, konkretny wizerunek buduje tę lub inną interpretację treściową.
Zestawienia słowa i obrazu nie są niczym nowym; warto tutaj sięgnąć pamięcią po epigraficzne zabytki starożytności, nowożytne emblematy, czy – żeby odwołać się do współczesności – po estetykę memów i demotywatorów. Inskrypcje – dla uniwersalizacji przekazu – zapisane zostały w języku angielskim; w dzisiejszym świecie to narzędzie globalnego porozumiewania się, przejmujące rolę starożytnych, klasycznych języków greki i łaciny. Napisy na bordiurach obrazów imitujące rytowane czy grawerowane w twardym materiale (drewnie, kamieniu, metalu) litery, odbiorca odczytuje jako tytuł czy przesłanie integralnie łączące się z imago dzieła. Nie zawsze tak jest, autor często prowadzi z nami dialog, ironizuje, prowokuje, podpowiada albo komplikuje sprawę, porusza nami, namawia do refleksji, dopuszczając tak wiele interpretacji, jak wielu znajduje odbiorców swych malarskich przedstawień.
W tym trudnym podzielonym świecie nie stoi po żadnej ze stron, ale bierze w obronę nas samych, często zalęknionych, strapionych, którym niełatwo odnaleźć się w tym skomplikowanym, pełnym niepokojów świecie. Ekrany obrazów stanowią swoiste proscenium dla akcji, która toczy się w ich przestrzeni. Monochromatyczne, wywiedzione lawowanym rysunkiem sceny, okrywa nigdy do końca odgadniona tajemnica. Jeśli odczuwamy ból, to ból istnienia opowiedziany z dystansem, nienachalnie, gdzie człowiek pokazany często fragmentarycznie, staje się jednym z nas. Malarstwo Karapudy zdradza rękę konstruktora, znakomicie poruszającego się w iluzorycznych przestrzeniach, zagadkowych meandrach perspektyw sugerujących trzeci wymiar.
Jeśli artysta podpowiada, że idiom malarski, który proponuje wystawa, przeformułował w roku 2017, to jego zapowiedź pojawiła się już kilka lat wcześniej. Podobną estetykę znajdziemy w jego pojedynczej pracy z 2008 roku, zatytułowanej Landschaft, landschaft…über alles; napis widnieje tutaj na namalowanej ramie, zaś fragment pejzażu z wielkim wyczuciem i szacunkiem dla tematu wykonany został lawowaną sepią. Musiała minąć niemal dekada lat, żeby malarz tak znacząco poszerzył rodzącą się wówczas koncepcję jego sztuki.
Wystawa w Galerii 72 choć spójna w warstwie słowno-obrazowej, zadziwia swą niezwykłą intensywnością i niemal scenograficzną aranżacją. Skalę intensywności kolorystycznej szczególnie na poziomie bordiur okalających przedstawienia, dopełnia różnorodność pokazanych formatów – od założeń monumentalnych (300 x 350 cm) po kameralne utwory (30 x 35 cm). Prezentacja wystawy w pokaźnej, przestronnej sali barokowej architektury muzeum, znalazła dogodne warunki dla pokazania prac największych dotykających kategorii prawdy, zestawionych z obiektami dziesięciokrotnie mniejszymi, poruszającymi kwestię percepcji.
Dzieło Arkadiusza Karapudy sytuujące się na pograniczu geometrii i metafory, odpowiada dwóm tendencjom charakteryzującym zawartość liczącej już blisko pięćdziesiąt trzy lata chełmskiej kolekcji sztuki współczesnej.
Jagoda Barczyńska
